Press ESC to close

STRESOGENNY UPŁYW CZASU

Fred miał za sobą krótki, bo trwający niecały rok epizod małżeński, który skończył się przed dwudziestu laty. Teraz jako czterdziestoletni mężczyzna mówił kobietom, że był żonaty
wiele dłużej, by nie sądziły przypadkiem, iż nie potrafi nawiązać długotrwałej więzi z drugą osobą. Martwił się jednak, czy po tylu latach spędzonych w samotności będzie potrafił znaleźć towarzyszkę życia. Przez dwadzieścia lat utrzymał nienaganną sylwetkę, nie wypuszczał z rąk rakiety do squasha i zachował powodzenie u płci pięknej. W ubiegłym roku złamał nogę w kostce i musiał spędzić trzy tygodnie w łóżku odeszła mu ochota na randki, a squash z oczywistych powodów nie wchodził w grę. Siedział całymi dniami w domu, przytył i martwił się tym, że przyjdzie mu się zestarzeć w samotności. Koledzy zapomnieli o nim, a na randki był już za stary. Gdybym był bogatszy, myślał, lub miał na powrót trzydzieści lat… Wtedy łatwiej byłoby mi znaleźć żonę ułożyć sobie życie.